Jak doświadczać tego, że mamy życie wieczne

Duch i życie

List do Rzymian 8,2 łączy życie z Duchem. Księga Objawienia 2,7 również wiąże życie z Duchem, mówiąc: „Kto ma ucho, niechaj posłyszy, co Duch mówi do kościołów. Zwycięzcy dam zjeść z drzewa życia, które jest w raju Boga”. Oznacza to, że każdy, kto słucha Ducha, będzie mógł jeść z drzewa życia. Większość komentatorów Biblii twierdzi, że dotyczy to tysiącletniego królestwa, kiedy zwycięzcy w nagrodę będą jedli z drzewa życia w raju Bożym. Żeby jednak uzyskać tę nagrodę w przyszłości, już dziś w kościołach musimy radować się Chrystusem jako drzewem życia. Jeśli nie będziemy ćwiczyli się dziś w jedzeniu, nie będziemy umieli jeść w przyszłości. W tysiącletnim królestwie Nowa Jeruzalem będzie rajem Bożym (Obj 3,12; 21,2.10; 22,1-2.14.19), a obecnie kościół jako prekursor i przedsmak Nowej Jeruzalem jest dzisiejszym rajem Bożym. Dlatego w kościołach musimy dziś ćwiczyć się w spożywaniu z drzewa życia. W grece słowo „drzewo” w Księdze Objawienia 2,7, podobnie jak w Pierwszym Liście Piotra 2,24, oznacza „drewno”. Nie jest to słowo, jakim zwykle określano drzewo. Oznacza ono ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Chrystusa. W Biblii drzewo życia zawsze odnosi się do Chrystusa, który jest ucieleśnieniem wszystkich Bożych bogactw (Kol 2,9), by być dla nas pokarmem. Gdy więc słuchamy, co mówi Duch do kościołów, zwyciężamy, w wyniku czego radujemy się Chrystusem jako naszym zasobem życia.

Jeśli chcemy radować się Panem Jezusem, musimy nieustannie kontaktować się z Panem i napełniać się Nim. Sposobem na napełnianie się Panem jest ćwiczenie ducha i czytanie Jego słowa. W Ewangelii Jana 6,63 Pan Jezus mówi: „Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem”. Pan jest dziś Duchem, który nie tylko jest życiem wewnątrz nas, lecz również słowem. Tak więc Duch wewnątrz jest życiem, a słowo na zewnątrz jest Duchem i życiem. Jeśli chcemy radować się Panem, musimy ćwiczyć swojego ducha i czytać Pańskie słowo. Czytanie Biblii wymaga, byśmy mieli otwarte oczy, rozumiejący umysł i przyjmujące serce, lecz również ducha, który będzie trawił słowo. Oznacza to, że kiedy czytamy Biblię, musimy zamieniać w modlitwę to, co zrozumiał nasz umysł i co przyjęło nasze serce. Gdy się modlimy, ćwiczymy swojego ducha, dzięki czemu słowo staje się duchem i życiem w nas, dostarczając nam zaopatrzenia.

Dlatego właśnie musimy codziennie na nowo przychodzić do Pana, nie studiując przy pomocy umysłu, lecz czyniąc przy pomocy ducha modlitwę z tego, co zobaczyły nasze oczy, co zrozumiał nasz umysł i co przyjęło nasze serce. Jeśli poćwiczymy tak choćby przez dziesięć minut, natychmiast napełnimy się wewnątrz Duchem, życie Pana w nas „zaskoczy” i sprawi, że wzniesiemy się ponad sytuację, w której się znajdowaliśmy. Jest tak dzięki temu, że zamiast z drzewa poznania dobra i zła, jemy z drzewa życia. Nie karmimy się chrześcijaństwem, lecz żywym Chrystusem, który jest Duchem i życiem. Efektem tego jest to, że nie żyjemy w królestwie moralności ani w królestwie grzechu, lecz w królestwie życia, które jest królestwem rzeczywistości.

Dziś musimy nie tylko usłyszeć tę doktrynę, lecz również tę rzecz praktykować. Gdy naciskasz klawisz włącznika, światło się zapala, kiedy jednak je wyłączasz, gaśnie. Ilustruje to tajemnicę życia. Chrystus już zbawił nas w swoim życiu, jeśli jednak nie kontaktujemy się z Nim nieustannie, odcinamy się od Jego życia i samorzutnie wewnątrz pozostajemy w ciemności, nie funkcjonując. Dziś źródło „prądu” jest zainstalowane w nas, lecz ważne jest to, czy naciskamy włącznik, żeby uzyskać niebiańską elektryczność.

Efektem życia — kościół

Aby zachować swoje ludzkie życie w zdrowiu i dobrym stanie, musimy w każdej chwili oddychać, jadać trzy posiłki dziennie i co dzień wypijać osiem szklanek wody. Ponadto musimy znajdować się w dobrym nastroju i być mili; nie powinniśmy się złościć, być przygnębieni ani przybici. Podobnie musimy w każdej chwili ćwiczyć swojego ducha i codziennie czytać Pańskie słowo, bo inaczej nabawimy się duchowej choroby i nasz duch osłabnie. Wtedy będziemy musieli liczyć na to, że na konferencji otrzymamy solidną dawkę „witamin” albo mocny zastrzyk energii, który wystarczy nam na jakiś czas. Po jakimś czasie jednak nasza duchowa choroba powróci i znów będzie nas nękać. Dlatego nie powinniśmy polegać na konferencjach ani słuchaniu dobrych poselstw. Musimy zrozumieć, że Pan jest dziś Duchem, który jest w nas życiem. Musimy kontaktować się z Nim w każdej chwili i często czytać Jego słowo, nie tylko umysłem, by je zrozumieć, lecz jeszcze bardziej sercem, by je przyjąć i duchem, by je strawić. W taki sposób nasze wewnętrzne życie otrzymuje „świeże powietrze, pożywienie i wodę”, stając się żywe i zdrowe, dzięki czemu możemy prowadzić normalne chrześcijańskie życie.

Żebyśmy mieli normalne życie kościoła, musimy prowadzić takie właśnie normalne chrześcijańskie życie. Tak jak nie może istnieć dobry kraj bez dobrych obywateli, tak nie może powstać dobry kościół bez dobrych chrześcijan. Chrystus jest Duchem, Duch jest życiem, a wynikiem życia jest kościół. Dziękujemy Panu i chwalimy Go, że dał nam tajemnicę Ducha Świętego wewnątrz i Pisma Świętego na zewnątrz. Mamy Jego Ducha i Jego słowo, którymi możemy się radować. Sposobem na to radowanie się jest modlitwa, czytanie słowa i wzywanie imienia Pana. Dzięki tym praktykom głęboko oddychamy, jemy do syta i pijemy, aż zaspokoimy się i będziemy mogli prowadzić normalne życie chrześcijańskie i właściwe życie kościoła.

Witness Lee, The Four Crucial Elements of the Bible—Christ, the Spirit, Life, and the Church, s. 128-133.